Organ prowadzący szkołę Powiat Zgierski.

Środa 20.09.2017

Biblioteka szkolna

Dla rodziców

Szkoła wspomaga wychowanie          
Szkoła wspomaga wychowanie. Dobrze, że po latach milczenia, zaczynamy znów odkrywać potrzebę funkcji wychowawczej szkoły. I dobrze, że zaczynamy o tej funkcji głośno mówić. Temat, który został zadany, wyraźnie wskazuje funkcję szkoły – ona ma wspomagać. Ale najpierw spróbujmy sobie powiedzieć, co rozumiemy przez wychowanie, działalność wychowawczą. Co to znaczy wychowywać?

Co to znaczy wychowywać?          
Liczne modele wychowania można w uproszczeniu sprowadzić do dwóch. Pierwszy, łatwiejszy, polega na tym, że podchodzimy do ucznia jak do przedmiotu, do bezkształtnej masy, do gliny, z której coś może uda się ulepić. Sposób łatwy, ale bardzo niebezpieczny. Łatwo bowiem można pomylić wychowanie z tresurą. Za pomocą nakazów i zakazów popartych nagrodami i karami, można próbować coś z tej bezkształtnej gliny tworzyć. Niestety, konsekwencją takiego podejścia jest przykładanie jednego szablonu do każdego dziecka, każdego ucznia. Wówczas ci, którzy nie mieszczą się w szablonie, traktowani są jako zagrożenie dla pozostałych, często dla całego społeczeństwa. Taki system wychowania nie przynosi też trwałych owoców. Brak zagrożenia karą lub brak szansy na nagrodę sprawia, że człowiek odrzuca wyćwiczone zachowania. Jest to także model jednostronny – to wychowawca realizuje swój proces wychowawczy na podopiecznym. Dziecko, uczeń w tym procesie tak naprawdę się nie liczy – albo liczy się o tyle, o ile reaguje zgodnie z życzeniami wychowawcy – rodzica, nauczyciela, wychowawcy, księdza. 

         Rozmawiały kiedyś dwie mamy. Jedna chwaliła się wielkimi sukcesami wychowawczymi:
- u mnie w domu wszystko musi chodzić jak w zegarku. Nie znoszę nieposłuszeństwa. Wszystko musi działać jak w zegarku!
- ciekawe – pomyślała druga – kiedy dzieci zaczną mówić: tik-tak, tik-tak

         Drugi model jest znacznie trudniejszy w realizacji. Zakłada on podmiotowe podejście do ucznia. Ten model sprawia, że rola rodzica, nauczyciela – rola wychowawcy się zmienia. Zadanie wychowawcy nie polega wówczas no formowaniu bezkształtnej masy, którą w razie niepowodzenia można wyrzucić, lecz na towarzyszeniu wychowankowi – dziecku, uczniowi, pełnienie roli mistrza, który pomaga wychowankowi w sobie samym odnaleźć wartości i je wydobyć. Takie podejście zakłada, że szanuje się intymność drugiej osoby, mistrz prawdziwy nie narusza tej intymności. Proces wychowania przebiega wówczas w obie strony. Nie ma miejsca na szablon. Każde dziecko jest inne – dobrze wiedzą o tym rodzice. Każdy uczeń jest inny. Każdy niesie w sobie własną historię, która wyciska pieczęć niepowtarzalną – charakter. Wychowawca musi dostosować krok do możliwości wychowanka. Takie wychowanie jednak, w którym sam uczeń odkrywa w sobie wartości i przyjmuje je jako własne, sprawia, że stają się one trwałe. Wychowawca pomaga je znaleźć, odkryć; ukazuje je własnym życiem – inaczej nigdy nie zostanie mistrzem. Ale w tym procesie sam wychowawca podlega przemianie. 

Szkoła wspomaga w wychowaniu          Wspomaga. Pierwszymi wychowawcami są rodzice. To bardzo ważne określenie funkcji szkoły. Ulegamy bowiem pokusie, by szkoła zastąpiła rodzinę w procesie wychowania. A szkoła ma tylko funkcję wspierającą. Dlatego pierwszym zadaniem szkoły jest podjęcie współpracy z rodzicami, by można skorelować działania wychowawcze rodziny i szkoły. I tu rodzi się pierwsze pole konfliktu; może się zrodzić, kiedy dochodzi do starcia dwóch modelów wychowania – bardziej lub mniej świadomie realizowanych. Prawo oświatowe dziś wyraźnie podkreśla model partnerstwa, towarzyszenia uczniowi w jego rozwoju. Jeżeli podobny model realizowany jest w domu, dziecko dostrzega spójność działań. Ale tylko wtedy, gdy zarówno w szkole jak i w domu jest to model właściwie realizowany. Mylimy bowiem często partnerstwo z kumplowaniem. Wówczas zatraca się podstawowa więź – Mistrz – uczeń. 

         Aby współpraca między domem a szkołą była owocna, musi opierać się na zaufaniu i otwartości. Nie zakłamywaniu obrazu rzeczywistego. A w samej działalności wychowawczej muszą być stosowane jednorakie zasady, by właściwie budować relacje z wychowankiem, który buduje swój świat.  

1.   Wolność Dziś często mylona i przereklamowana, jest fundamentem, bez którego nic nie można osiągnąć. Człowiek może być o tyle szczęśliwy, o ile jest wolny. A myślę, że i rodzice, i nauczyciele zgodzą się – celem ich działań wychowawczych jest szczęście dziecka. I dlatego tylko wolność jest fundamentem, bo ona pozwala człowiekowi na samorealizację. Tylko człowiek wolny może być sobą. Dlatego na fundamencie wolności można oprzeć jedyne skuteczne działanie wychowawcze. Jaka jest zatem rola wychowawcy – rodzica i nauczyciela? Winien uszanować wolność dziecka. Ale winien też pokazać możliwości wyboru wraz z konsekwencjami. Dokonanie samego wyboru musi być pozostawione uczniowi, który zna prawdę o swoim wyborze. Mistrz – rodzic czy wychowawca, w tym wyborze towarzyszy, ale nie może dokonywać wyborów za ucznia. Inaczej zniewala. Często ulegamy tej pokusie, aby dokonać wyboru za kogoś. Bo my już wiemy i chcemy uchronić przed niebezpieczeństwem dziecko. Nasza intencja jest dobra. Ale podejmując decyzję za wychowanka, odbieramy mu wolność i zdejmujemy z niego również ciężar odpowiedzialności. 

Żyjemy w świecie, w którym istnieje wielki głód wolności. Młody człowiek ma prawo oczekiwać od swojego Mistrza – Wychowawcy (Rodzica i Nauczyciela) pełnej informacji na temat wolności i związanej z nią odpowiedzialności. Dziecko ma prawo oczekiwać pełnej wiedzy na temat zagrożeń wolności, na temat zniewolenia. Rodzic i nauczyciel mają mu dopomóc w dokonaniu właściwego wyboru – życia w wolności. Ale muszą też pokazać drogę zniewolenia. Muszą też ukazać konsekwencje dokonywanych wyborów.

2. Sprawiedliwość     Wobec ludzi sprawiedliwość zakłada oddanie każdemu tego, co mu się słusznie należy. Szkoła jest szczególnym miejscem doświadczania sprawiedliwości. Sprawiedliwość jest wartością bardzo wymierną i każde jej złamanie wywołuje odruch sprzeciwu – bunt. Dla każdego dziecka dom rodzinny, a także szkoła są pierwszymi trybunałami sprawiedliwości. Od tego, czy dom i szkoła jednakowo podchodzą do zasady sprawiedliwości, zależy autorytet szkoły i rodziców. Od tego jak wychowawca realizuje zasadę sprawiedliwości, zależy jego autorytet wobec ucznia. System kar i nagród ma sens tylko wtedy, gdy przestrzegana jest zasada sprawiedliwości. Trudno nie sięgnąć mi do słów wychowawcy narodu – Stanisława Konarskiego.

         Zalecał on nauczycielom szkół pijarskich daleko posuniętą ostrożność w realizacji tej zasady, szczególnie w zakresie karania. Mówił: [nauczyciele – przyp. wł.] muszą pilnie wystrzegać się popędliwości, nie krzyczeć, nie obrzucać uczniów wyzwiskami, nie naigrawać się, unikać starannie wszelkiej szorstkości i wybuchów gniewu, słów ostrych i obelżywych. [...] Gdy zajdzie potrzeba nagany, niechaj nie udziela jej nigdy na gorąco, nigdy uniesiony gniewem, bezpośrednio po przestępstwie, kiedy jeszcze jest pod świeżym wrażeniem przewinienia, lecz zawsze pewien czas przeczeka, a potem postąpi z największą roztropnością i umiarkowaniem, ale zarazem stanowczo, surowo i poważnie[1].

         Wychowawca ma obowiązek doskonalić w wychowanku odpowiedzialność za sprawiedliwość, musi go uwrażliwiać na sprawiedliwość, ale powinien  przygotować go także do życia w niesprawiedliwym świecie. 

3. Prawda Sprawiedliwość i wolność były i są ściśle powiązane z prawdą. Wolny jest ten, kto żyje w świecie prawdy. Tylko taki człowiek będzie postępował sprawiedliwie. Człowiek żyjący w prawdzie to taki, który sam nie kłamie i który nie dopuszcza do tego, by inni wprowadzali go w błąd. Wychowawca nie może być hipokrytą. Kto żyje prawdą, intuicyjnie wyczuje fałsz. Młody człowiek, który jest wrażliwy na ideały, który nie zadowala się słowami, ale wymaga powiązania ich z postawą Mistrza, odrzuci tego, kto nie jest autentyczny. 

O tej autentyczności, zgodności pomiędzy nauczanym słowem i własną postawą, mówił Konarski: Aby nauczyciele mogli uczyć swoich wychowanków wszechstronnej grzeczności, przede wszystkim muszą być sami grzeczni i dobrze wychowani, aby całym swoim zewnętrznym wyglądem, układem, ruchami, głosem, dawali uczniom wzór wytwornych obyczajów dla pouczania ich i przykładu[2].

4. Opanowanie          To wezwanie do opanowania może być bardzo opacznie zrozumiane. Być opanowanym to nie znaczy milczeć. To nie znaczy nie reagować. Wychowawca to człowiek, który jest opanowany, ponieważ panuje nad sobą i nad sytuacją, w której się znajduje. Ta postawa opanowania jest bardzo istotna w całym procesie wychowania. Zarówno w domu jak i w szkole. Ale z drugiej strony każdy wychowawca musi uczyć się opanowania. Nikt z nas nie urodził się opanowanym. Szkoła jest takim miejscem, w którym środowisko uczniowskie bardzo łatwo rozpoznaje słaby punkt wychowawcy–nauczyciela. Dziecko potrafi rozpoznać słaby punkt u rodziców, do którego może się odwoływać, by coś osiągnąć. Uczeń bardzo dobrze potrafi wyczuć, czym wyprowadzić nauczyciela z równowagi. A kiedy młody człowiek znajduje taki słaby punkt, potrafi prowokować. Wychowawca, który może zapanować nad taką sytuacją, który nie podda się swoim emocjom, działa kojąco na otoczenie, łagodzi agresję całego środowiska i wytrąca broń z ręki atakującego. Agresja wychowawcy wywoła agresję ucznia. 

Oddaję znów głos Konarskiemu: Nauczyciel uprzejmy [...] będzie się zawsze powstrzymywał od brzydkich, ordynarnych przezwisk, jak „osioł”, „bydlę” itp., a tym bardziej od karczemnych lub obelżywych. Wszędzie, lecz przede wszystkim wobec uczniów, powinni nauczyciele zachować jak największą powagę [...]. Powaga polega na roztropnym, dojrzałym i obmyślonym sposobie postępowania, uczenia i mówienia, na używaniu słów rozumnych i nienagannych[3].

5. Wartość małych rzeczy - spraw Czasem oczekujemy od jednego dnia w pracy wychowawczej tego, co mogą dać całe lata. Niestety, bardzo łatwo zapominamy także, że lata składają się z dni, których nie można zaniedbywać. Mówiąc o podkreśleniu wartości małych rzeczy i spraw, szczególnie zwracam uwagę na odpowiedzialność za jakość pracy. Nagrodę otrzymują ci, którzy przez swój wysiłek przynoszą owoc. To również odpowiedzialność, kształtowanie postawy odpowiedzialności za mówione słowa. Zadaniem wychowawcy jest takie towarzyszenie uczniowi, aby nauczyć go własnym życiem odpowiedzialności za małe rzeczy. To nie oznacza, że trzeba wychowanka nauczyć dobrego wykonywania zadań. To za mało. Zadaniem wychowawcy jest pomóc uczniowi w znalezieniu szczęścia w dobrym wypełnianiu zadań, w odczuwaniu dumy z własnej pracy. Trudno jednak mówić o kształtowaniu takiej postawy, o tym, że szczęście można znaleźć w dobrym wypełnianiu zadań, jeżeli sam wychowawca – rodzic czy nauczyciel – nie będzie zwracał uwagi na jakość wykonanych przez siebie prac. 

Na te małe sprawy, takie codzienne, bardzo zwracał uwagę Konarski: na głos dzwonka nauczyciele powinni, nie tracąc ani minuty, śpieszyć do klas. Czas trwania lekcyj powinni nauczyciele święcie zachowywać w myśl przepisanego dla każdej klasy podziału godzin i sumiennie dbać o postępy uczniów. 

Dobry nauczyciel powinien ze szkoły wychodzić zmęczony, jak atleta z areny lub rolnik z pola. Pracowitość, żwawość, śmiałość i ożywienie w działaniu, mówieniu i nauczaniu – oto najgłówniejsze składniki powodzenia[4].

 6. Upomnienie  Był taki moment, w którym niemal odrzucono upomnienie jako element wychowania. Podkreślano budowanie na pozytywnych elementach – pochwałach. Mądre upominanie jest jednak bardzo ważne w wychowaniu. Nie oznacza to jednak, że każde upomnienie zasługuje na pochwałę. Aby upominać, trzeba kochać! Jeżeli wychowawca nie kocha swoich uczniów, jego upomnienie zamienia się w upokorzenie. Upomnienie nie jest celem samym w sobie. Upomnienie ma służyć poprawie. Jeżeli nie jest połączone z miłością, rani i zamyka wychowanka na mistrza. Tylko ten będzie mądrze posługiwał się tym narzędziem w pracy wychowawczej, kto sam poznał smak upomnienia. Mistrz musi najpierw posiąść umiejętność przyjmowania upomnień, ich gorzkiego smaku. 

7. Obecność wychowawcy Owoce wychowania w niewielkiej mierze zależą od słownych argumentów. Dużo ważniejsza jest osobowość, „charyzma” wychowawcy. Młody człowiek może lubi ładnie wydane podręczniki, ciekawe komputerowe programy, ale czeka przede wszystkim na dobrego mistrza, który wybierze się z nim w drogę, który podzieli się swoim doświadczeniem, który będzie miał dla niego czas. Nie wystarczy „odbębnić” 45 minut lekcji, by zdobyć szacunek u ucznia. Trzeba być z wychowankiem i dla niego. Trzeba zaangażować się w pełni. 

Kolejny raz sięgnę do myśli Konarskiego: nie ma nic obrzydliwszego i bardziej tamującego postępy uczniów, jak ospałość nauczającego, gnuśność, niechlujność, nawyk ciągłego siedzenia, zamierające wciąż bąkanie, poziewanie i widoczny przymus, jakby nauczyciel nie cierpiał swego obowiązku i wstręt czuł do niego[5]. Trudno przy takiej postawie mówić o obecności i zaangażowaniu. 

Podsumowanie          Szkoła wspomaga wychowanie. Jak powiedziałem już na samym początku niemal: Pierwszymi wychowawcami są rodzice. To bardzo ważne określenie funkcji szkoły. Ulegamy bowiem pokusie, by szkoła zastąpiła rodzinę w procesie wychowania. A szkoła ma tylko funkcję wspierającą. Dlatego pierwszym zadaniem szkoły jest podjęcie współpracy z rodzicami, by można skorelować działania wychowawcze rodziny i szkoły. Warto zadbać o atmosferę relacji pomiędzy rodzicami i nauczycielami – ona z pewnością przełoży się na relację do ucznia. Każda szkoła działa w określonym środowisku. Zasady, o których wspomniałem, są uniwersalne, można je zastosować w każdym miejscu. Ale trzeba też sprawiać, by rodzice w szkole nie czuli się intruzami. Nie można budować barykad, które rozdzielają rodziców i nauczycieli. A często te barykady budujemy – zarówno nauczyciele jak i rodzice. Wówczas będziemy się obwiniać za wychowawcze niepowodzenia i klęski, mierząc, kto więcej popełnił błędów. Przegranym zawsze będzie wówczas dziecko. Ono straci najwięcej.  Trzeba budować mosty porozumienia. Pewnym wyjściem są rozwiązania instytucjonalne – ale sama instytucja, Rada Rodziców, Rada Szkoły nie załatwi sprawy właściwej atmosfery wychowawczej. Potrzeba kontaktu osoby z osobą, nauczyciela i rodzica, tego na co dzień. 

         Dziękując za cierpliwość, życzę dobrej współpracy nauczycielom i rodzicom w tym trudzie, jakim jest towarzyszenie młodemu człowiekowi w jego drodze, w jego wyborach, w jego sukcesach, ale także w jego niepowodzeniach. 

[1] Stanisław Konarski, Ustawy Szkolne [podkreślenie moje – E.K.]
[2] jw.
[3] jw.
[4] jw.
[5] jw.

Kontakt

  • I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego
    95-035 Ozorków, ul. Romualda Traugutta nr 1
    e-mial: zsosekretariat@lo-ozorkow.pl

    Dyrektor szkoły przyjmuje interesantów:
    poniedziałek- 13.00-15.00
    piątek- 13.00-14.30

    Sekretariat czynny:
    poniedziałek-piątek : 7.00-16.00
  • (+42) 718-93-50 fax (+42) 718-93-50

Galeria zdjęć